niedziela, 3 lutego 2013

Zimowa przygoda

Moi drodzy jeszcze nieistniejący czytelnicy,

W dniach 29.01-2.02 wybrałyśmy się w zimowa wyprawę po dwóch stolicach europejskich. Wpadłyśmy do Wiednia i Pragi.

Do stolicy Austrii dotarłyśmy polskim busem wraz ze stadem jedenastu znajomych.
Niestety jesteśmy biednymi uczniami, więc nie odwiedziliśmy żadnego muzeum-nie widzieliśmy złotej kolekcji naczyń Habsburgów ani nie podejrzeliśmy gdzie spał, sikał i tworzył Beethoven.
Za to chodziliśmy kilka godzin po mieście, poczuliśmy spokojny klimat Wiednia. Posiedzieliśmy w ogrodach, tańczyliśmy w metrze, biegaliśmy po schodach, oglądaliśmy piękne i dziwne budynki, odwiedziliśmy pełen niezapomnianych atrakcji bulwar nad Dunajem i bawiliśmy się w nieczynnym wesołym miasteczku.
W nocy poszliśmy pooglądać światła miast i wypić drinka na wynos.
Następnego dnia skacowane stado wróciło rano do Warszawy a my udałyśmy się w dalszą podróż.














.


piątek, 4 stycznia 2013

Hello,

Jutro kolejna dziwna noc naszego życia. Mamy już przebrania księżniczek i nimf, poumawianych fryzjerów, pełne piersiówki. Później będzie już tylko płacz, zgrzytanie zębów, stres i powyrywane włosy, wiec cieszmy się póki możemy ostatnia nocą. Mamy nadzieje, ze każdy wyjdzie z event'u o własnych siłach i nikt nie znajdzie w swojej torebce kolorowego pawia z kawałkami obiadu.


Najfajniejsze jest jednak to, że będziemy tam wszyscy razem. Po wspólnych wzlotach i upadkach, kłótniach, bójkach. Cudnie jest widzieć w okół siebie ludzi, których zraniłeś, i którzy Ci wybaczyli, którym po pijaku opowiedziałeś całe swoje żałosne życie ze łzami w oczach, którzy zarzygali Ci łóżko/ścianę/koc/tapicerkę w samochodzie, którzy musieli Cię codziennie oglądać i słuchać, których kochasz ponad życie.


Złote majtki oczywiście też czekają gotowe do ubrania, by przetańczyć w nich cała noc... i zjeść najlepszego hamburgera w swoim życiu.


środa, 2 stycznia 2013

Majtkowanie

Ho, ho, ho

Nie znacie nas, my tym bardziej nie znamy was.


Jako, że podobno zaczął się nowy rok warto podsumować co osiągnęłyśmy w minionym 2012:

-Udało nam się przytyć parę kilogramów, parę schudnąć i z powrotem przytyć by znów schudnąć by przytyć.
-Nie przebiegłyśmy maratonu i nie planujemy tego.
-Nauczyłyśmy się, że Anna ma mocną głowę w przeciwności do Marii, która dzielnie ćwiczy, by pokonać rywalkę.
-Poznałyśmy mnóstwo ciekawych ludzi, przejechałyśmy mnóstwo kilometrów za darmo, przesiedziałyśmy sporą część naszych wakacji przy drodze.
-Wciąż jesteśmy nieodpowiedzialne, aroganckie i powtarzamy błędy w nadziei, ze tym razem się uda.


Nie zgubiłyśmy siebie, mimo wszystko. Mamy mnóstwo wspomnień z tego roku i czekamy na więcej.
Lepiej być nie mogło, jesteśmy gdzie jesteśmy.